Deszcz zagra o szyby. I chociaż biurko stoi inaczej, to ja i tak jak kiedyś czuję znów to - strach przed światem,
który pędził i dziczał, co raz mniej ludzki na którymś zakręcie wypadł. Coś trzyma nas tu, wśród skandali i
sensacji, zabijamy się bardziej chcąc uciec z tej pułapki. Wśród kątów bliskich sobie najpierw stanowią ostoje
i bezpieczeństwo, potem zwiększają paranoje. Non stop, bez stopu, aż pulsuje wszystko. Chce stop, chce
stopu, uciec za horyzont. Gdzieś, za sensem życia popędzić szaleńczo.
Mamo, proszę, nie bój się o mnie wiem, że słucham częściej serca niż rozumu i chcę żyć jak najmocniej.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz